mar
15
2010
ampania Knorra, którą rozpoczynał ten wpis, właśnie dobiegła końca i czas podzielić się podsumowaniem z całego jej przebiegu oraz małym porównaniem, które przygotowałam dla prostego zobrazowania różnic między nowym produktem Knorra, jakim jest Bulionetka, a standardową kostką rosołową.
W ramach kampanii do wypróbowania rozdano 5 000 sztuk bulionetek, z czego po jednej sporej paczce otrzymały blogerki (w tym również ja) biorące udział w kampanii. Przyznam, że nie spodziewałam się tak sporej ilości negatywnych opinii na temat tego typu produktu – oczywiście zgadzam się z tym, że lepszy jest domowy rosół własnej roboty, który potem ewentualnie zamrażamy, natomiast nie każdy ma czas, umiejętności (osobiście nigdy nie przyrządzałam samodzielnie rosołu, ale obiecuję się nauczyć
) i miejsce na przechowywanie go w zamrażalniku.
lut
28
2010

W dniach 16 stycznia – 15 lutego zbieraliśmy przepisy kulinarne, które mogłyby pomóc Kasi Cichopek w nauce gotowania. Przygotowywaliśmy głównie to, co robi się szybko, co zawsze się udaje, chociaż część z Was zdecydowała się wykonywać potrawy odrobinę trudniejsze, np. pierogi.
Co ciekawe, przy okazji okazało się, jak bardzo pani Kasia jest lubiana bądź nielubiana, co również przełożyło się na ilość uczestników akcji.
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się dołączyć, nawet tylko w celu pokibicowania
.
lut
23
2010

Jest 16 lutego, godz. 5.30 rano. Podrywam się przebudzona jakimś złym przeczuciem z łóżka i natychmiast zdaję sobie sprawę, że:
- dziś wyjeżdżam do Warszawy na wspólne gotowanie z Piotrem Murawskim, które zapowiadałam tutaj
- mieszkam 20 km od centrum, a pociąg z Dworca Głównego odjeżdża o 6.07
- z jakiegoś powodu mój budzik nie zadzwonił albo po prostu wyłączyłam go przez sen
- na szczęście jestem spakowana i wiem, w co mam się ubrać, ale włosów już nie wyprostuję
Biegam po całym domu, za mną biega Jacek, który przygotowuje mi kanapki na drogę, nie mogę znaleźć rękawiczek, zimowa kurtka zaplątuje się o deskę snowboardową, ostatecznie ubieram wiosenny płaszcz, zapominam czapki i rękawiczek oraz aparatu fotograficznego i wybiegam z domu.